Inspektorzy z 15 państw sprawdzili ponad 11 tysięcy opon przeznaczonych do samochodów osobowych. Doża akcja kontrolowania opon odbyła się w ramach akcji MSTyr15, a w projekcie udział wzięła nie tylko Polska, ale także Belgia, Bułgaria, Chorwacja, Estonia, Finlandia, Niemcy, Irlandia, Łotwa, Litwa, Luksemburg, Rumunia, Hiszpania, Szwecja oraz Turcja.
Kontrola producentów, importerów i sprzedawców
Akcja kontrolowania opon dotyczyła nie tylko producentów, ale także importerów oraz sprzedawców. Kontrolowane było między innymi odpowiednie oznakowanie ogumienia w postaci naklejki na bieżniku. Pozwala ona poznać efektywność paliwową opony, przyczepność na mokrej nawierzchni oraz zewnętrzny hałas toczenia. Pierwsze dwa parametry wyrażone są w skali od A do G, a wartość hałasu w decybelach.
Efektywność paliwowa pozwala zaoszczędzić na zużyciu paliwa. Opony najwyższej klasy A pozwalają oszczędzać nawet do 7,5 proc. paliwa w porównaniu do opon klasy G. Z kolei przyczepność na mokrej nawierzchni to krótsza droga hamowania. Przy prędkości 80 km/h hamowanie na mokrej drodze w oponach klasy A jest krótsze od tej przy oponach najniższej klasy G nawet o 18 metrów. Zewnętrzny hałas toczenia to natomiast skala hałasu. Oczywiście im opony są cichsze, tym lepiej.
Część opon została także przebadana w niezależnym laboratorium we Francji. Zweryfikowano przyczepność na mokrej nawierzchni oraz czy wartości oporu toczenia faktycznie przekładają się na efektywność paliwową. Sprawdzano też dokumentację techniczną opon.
Wyniki kontroli w Europie
Ogólne wyniki są optymistyczne. We wszystkich 15 krajach skontrolowano 1111 partii ogumienia, z czego było ponad 800 opon letnich (73 proc.) oraz przeszło 300 zimowych (27 proc.). Najwięcej partii sprawdzono w Turcji – 1246. Następne w kolejności są Niemcy – 1238, Polska – 1111, Finlandia – 1080 i Irlandia – 1080. W sprzedaży przeważają opony o klasie efektywności paliwowej E oraz C. W przypadku przyczepności na mokrej nawierzchni natomiast ogumienie klas C i B. Zastrzeżenia zostały wystosowane do 32 partii, a powodem wątpliwości było złe oznakowanie opon lub ich brak. W przypadku 12 partii zaleziono natomiast nieprawidłowości w dokumentacji technicznej, a więc inne niż na etykiecie parametry czy brak danych producenta.
Akcja kontrolowania opon najwięcej nieprawidłowości przyniosła w sklepach internetowych, gdzie zgłoszono złe oznaczenie 627 z 2888 sprawdzanych opon. W sklepach stacjonarnych zakwestionowano z tego powodu 568 partii. Głównym problemem był brak etykiet czy brakujące dane. Ponadto spotykano się ze złym formatem etykiet. Inspektorzy poprosili też sprzedawców o dokumentację techniczną, którą powinni otrzymywać w ciągu dwóch tygodni. W 10 proc. przypadków jej nie utrzymali, a kolejnych 40 proc. musieli czekać na nią nawet dwa miesiące. W sumie więc nieprawidłowości dotyczyły 38 proc. kontrolowanych partii opon.
Z kolei do badań laboratoryjnych wybrano 131 opon. Sprawdzono, czy informacje na etykietach pokrywają się z ich realnymi parametrami. Pod względem oporu toczenia nieprawidłowości wystąpiły w dziewięciu partiach, a przyczepności na mokrej nawierzchni w pięciu przypadkach.
Akcja kontrolowania opon w Polsce
Do laboratorium trafiło też dziesięć partii opon z Polski. Wyniki są bardzo dobre, ponieważ tylko 3 proc. ogumienia zakwestionowano ze względu na oznakowanie. Innych nieprawidłowości nie wykryto.
Jest to ważne, ponieważ dobre jakościowo opony to przede wszystkim wyższy poziom bezpieczeństwa na drodze. W przypadku awaryjnego hamowania opony klasy A na mokrej nawierzchni powalają zahamować wcześniej, co może zdecydować nie tylko o zdrowiu, ale nawet i życiu kierowcy. Słabe lub zaniedbane opony mogą też ulec rozerwaniu. O tym, jak zachować się w takiej sytuacji pisaliśmy w artykule pt. “Jak zachować się po rozerwaniu opony?“.



