Jak podaje Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar, tylko w ubiegłym roku do Polski trafiło ponad 930 tys. aut używanych, z czego ponad 40 proc. to samochody niemieckie, a ponad połowa to auta wyposażone w silniki wysokoprężne. Wiele wskazuje na to, że używane diesle z Niemiec, zaleją też polski rynek i w tym roku.
Zmiana przepisów prawa w Niemczech
Wszystko przez zmiany w zakresie poruszania się tego typu pojazdami w Niemczech. Jeżeli wejdą one w życie, na pewno spadną ceny takich aut, co będzie atrakcyjne dla klienta z Polski. Nawet pomimo tego, że samochody z silnikami o zapłonie samoczynnym również w naszym kraju tracą na wartości. Zresztą trend ten utrzymuje się w całej Europie, o czym więcej pisaliśmy w artykule pt. “Samochody z silnikiem Diesla tracą na znaczeniu“.
Niemieckie miasta już od dłuższego czasu zastanawiają się nad wprowadzeniem zakazu wjazdu dla starszych samochodów z silnikami Diesla. Wśród nich są między innymi tak wielkie aglomeracje, jak Monachium, Stuttgart, Hamburg, Bonn czy Düsseldorf. Nie jest wykluczone, że zabronią one poruszania się w swoich granicach samochodom wyposażonym w silniki wysokoprężne klasy Euro 5. Dopuszczone miałyby być tylko samochody o klasie Euro 6, która gwarantuje wartość emisji tlenków azotu ma poziomie 400 mg/kWh, a więc o 80% mniej niż w normie Euro 5. Limity emisji cząstek stałych zmniejszone są tu natomiast aż o 66% i wynoszą jedynie 10 mg/kWh. Alternatywą w zakresie zmniejszenia emisji spalin dla starszych samochodów jest zastosowanie katalizatorów SCR, co pozwoliłoby zredukować je nawet o 90 procent. Problem w tym, że koszt montażu takich urządzeń sprowadza się do około 1300 euro.
Ryzyko wprowadzenia takich zmian odbija się na sprzedaży diesli. Już parę miesięcy temu Agencja Bloomberg podawała, że niemieccy dealerzy mają problem ze sprzedażą ok. 300 000 takich samochodów. Przy średniej cenie 15 000 euro za pojazd flotę niechcianych aut wyceniono na 4,5 miliarda euro. Inną kwestią jest już jednak to, że polski rynek zalałyby auta z rynku wtórnego, a nie nowe samochody prosto z salonu.
Używane diesle z Niemiec to samochody 10-letnie
Pośród 935 100 sztuk używanych samochodów sprowadzonych do Polski z Zachodu w roku 2017, średni wiek pojazdów z silnikami wysokoprężnymi wynosił 10 lat i 4 miesiące. Jeszcze starsze są pochodzące z importu samochody benzynowe, których wiek wynosi aż 13 lat. Duże zainteresowanie jest wynikiem ich cen. Nawet mimo tego, że wprowadzanie rygorystycznych przepisów dotyczących emisji spalin do atmosfery ma wpływ na spadek cen nowych tego typu pojazdów, to jednak niemieckie auta z salonu są dla Polaków wciąż zbyt drogie. Używane diesle z Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii mieszczą się natomiast w granicy wydatków na samochód w Polsce.
Szacuje się, że na Zachodzie może być nawet około 1,3 mln niepotrzebnych aut. Jednym z największych rynków zbyt będzie dla nich Polska. Analitycy przywołują tu rok 2009, kiedy to z dopłat do wymiany samochodów na nowsze skorzystało aż 2,5 mln mieszkańców kraju naszych zachodnich sąsiadów. Samochody, których się oni pozbywali, duże zainteresowanie budziły właśnie wśród Polaków. Były wśród nich oczywiście stare i używane diesle z Niemiec.
Jak kupować samochód, aby nie dać się oszukać?
Emisja szkodliwych spalin przy takich samochodach to oczywiście tylko jedno z zagrożeń. W związku z tym, że są to pojazdy dość wiekowe, na swoim koncie mogą mieć stłuczki, wypadki czy zwyczajnie być mocno wyeksploatowane. Nie zmienia tego faktu nawet to, że w Niemczech stan dróg jest o wiele lepszy niż w Polsce. Jak zatem uchronić się przed zakupem ładnie wyglądającego wraku od nieuczciwego sprzedawcy? Najlepszym na to sposobem jest raport VIN, który pozwala sprawdzić historię pojazdu i zweryfikować z dokumentem dostępne w takim samochodzie wyposażenie. Raport taki zamówić możecie na autobaza.pl. Temat ten poruszamy też na naszym kanale Autobaza Videoblog w materiale pt. “Sprawdzenie Historii Pojazdu w Internecie“.
Podsumowanie
Czy sytuacja z 2009 roku ma szansę powtórzyć się i tym razem? Nie jest to wykluczone. Niektórzy wieszczą, że jest to nawet bardzo możliwe. Oczywiście polski rząd może wprowadzić regulacje, które w jakimś sensie zapobiegną zalewowi polskiego rynku starymi samochodami z silnikami wysokoprężnymi, ale jest to jednak mało realne, a jeżeli nawet to będzie to proceder na niewielką skalę. Na lepsze (czyt. droższe) samochody wielu Polaków bowiem zwyczajnie nie stać. Alternatywą są kilkunastoletnie pojazdy z rynku wtórnego, a w tym używane diesle z Niemiec.



