Dlaczego kradzieże katalizatorów są tak powszechne?
Kradzieże katalizatorów są bardzo popularne, o czym piszemy w artykule “Kradzież katalizatorów coraz popularniejsza“. To przestępstwo, które nie wymaga ani wiedzy, ani specjalistycznych narzędzi. Poza tym wycięcie katalizatora zajmuje do kilku minut. Katalizatory wycina się zwłaszcza ze starszych aut bez autoalarmu, pomijając najnowsze samochody.
Nasilająca się skala kradzieży katalizatorów samochodowych nie wzięła się z niczego. Otóż znajduje się w nich metal szlachetny, jakim jest pallad. Obecnie (stan na 16 maja 2021 r.) uncja palladu kosztuje ok. 2890 dolarów amerykańskich, podczas kiedy za uncję złota możemy otrzymać 1843 dolary. Dlatego na katalizatorze przestępcy mogą zarobić przynajmniej kilkaset złotych. O tym, jak opłacalne jest to finansowo, najlepiej świadczy fakt, że usunięcie oryginalnego katalizatora zlecali nawet niektórzy handlarze. W sprowadzanych autach usuwali oni katalizatory, po czym zastępowali atrapą czy zwykłą rurą.
Po wycięciu katalizatora przestępcy mogą go sprzedać firmie, która zajmuje się takimi elementami. Szczególnie że nie ma możliwości, aby zweryfikować źródło pochodzenia takiego elementu. Wystarczy wypełnić odpowiednie oświadczenie.
Kradzieże katalizatorów. Jak się przed nimi bronić?
Niestety, nie ma wielu skutecznych sposobów na to, aby uchronić się przed kradzieżą katalizatora. O tym, że zostaliśmy ofiarą przestępstwa, często dowiadujemy się dopiero po uruchomieniu auta, słysząc donośny hałas. Co gorsza, taki samochód na pewno nie przejdzie też badania technicznego.
Tymczasem nowy katalizator kosztuje od 2 do 5 tysięcy złotych. Są to na tyle wysokie koszty, że przy starszych autach zupełnie nieopłacalne. Pozostaje nam zainwestować w słabej jakości zamiennik, który powinniśmy nabyć w cenie do 600 złotych.
Jeśli chcemy w jakiś skuteczny sposób chronić się przed kradzieżą katalizatora, najbezpieczniej trzymać auto w garażu lub na strzeżonym parkingu. W jakimś stopniu ryzyko kradzieży spada przy pozostawianiu go na dobrze oświetlonych parkingach. Ewentualnie możemy zastosować osłonę antykradzieżową w formie klatki montowanej do podwozia. Dzięki temu złodzieje katalizatorów samochodowych będą musieli się nieco więcej napracować. Nie jest to duży problem, ale wydłuża czas kradzieży i zwiększa ryzyko przyłapania na gorącym uczynku.
Znakowanie metodą na kradzieże katalizatorów
Jak wspomnieliśmy, kradzieże katalizatorów samochodowych to już w ostatnim czasie prawdziwa plaga, ale trudno o skuteczne sposoby na powstrzymanie tego procederu. Wydaje się, że najlepszym zabezpieczeniem jest zniechęcenie przestępców, którzy kradną katalizatory do przestępstwa. Swój pomysł ma na to japońska Toyota, która oferuje znakowanie katalizatorów swoich pojazdów.
Auta Toyoty często padają ofiarą przestępców wycinających katalizatory. Stąd Japończycy postanowili je znakować. Niestety, na razie tylko w Wielkiej Brytanii. Właściciele starszych aut mogą udać się do serwisu Toyoty, gdzie serwisanci za damo oznaczą katalizator ich auta.
W pierwszej fazie Toyota oznaczy katalizatory w 50 000 egzemplarzy. W założeniu ma to zniechęcać przestępców, ale też sprzedawców czy kupujących używane katalizatory. Łatwiej będzie też powiązać kradzione elementy z konkretnymi przestępcami. Tym samym pomoże to w rozbijaniu grup przestępczych, które zarabiają na wycinaniu katalizatorów.

2 Responses
Ale katalizatory kradną dla surowców jak platyna więc są przetapiane, co da numer na katalizatorze skoro i tak go przetopią.
Potrzebne jest nowe prawo, które wymusi ewidencję katalizatorów na skupach złomu. Zanim przyjmą i wypłacą kasę powinni wklepać w system nr VIN. Jeżeli auto jest kradzione nie powinni, skupować tylko informacja od razu powinna być przekazywana na policję…