Samochody elektryczne zdominują Polskę?

Samochody elektryczne

W artykule przeczytasz

Transformacja już się zaczęła. Na razie jesteśmy w początkowej fazie, jednak za 10 lat - 25% aut jeżdżących po Polsce może być elektryczna.

Samochody elektryczne – fazy wprowadzania

W dzisiejszych czasach i przy obecnej infrastrukturze trudno nam uwierzyć, iż samochody elektryczne mogłyby zdominować polskie ulice. Jednak nawet ci, którzy uśmiechają się teraz kpiąco na myśl o elektrykach, będą musieli zmienić zdanie…

Nie wierzycie, że do tego dojdzie?

No to czytajcie.

FAZA I: Dopłaty do elektryków

Jak wiecie, właśnie (12 lipca br.) ruszył kolejny program dopłat do elektryków. Po totalnym fiasku zeszłorocznego programu, rządzący podnieśli limit cen samochodów elektrycznych objętych dopłatami do 225 tys. zł. Kupując auto elektryczne zwykły “Kowalski” otrzyma 18750 zł dopłaty. Dla rodzin wielodzietnych, z kartą dużej rodziny zniesiono limit cenowy na zakup elektryka i dopłata dla nich wyniesie więcej, bo 27 tys. zł.

Z założeń nowego programu “Mój elektryk” wynika, iż rządzący przypisali fiasko poprzedniej edycji programu do limitu cen ustalonych na poziomie 125 tys. zł.

Mimo to, nie jesteśmy przekonani, czy druga edycja programu dopłat do elektryków odniesie choć minimalny sukces. Ceny nowych elektryków oscylują wokół 100 tys. zł i więcej. A to niestety nie jest kwota na którą stać przeciętnego Kowalskiego… Poza tym biorąc pod uwagę wszelkie problemy z ładowaniem dla mieszkańców blokowisk, czy w trasie po Polsce – elektryk na pewno nie jest i na dzień dzisiejszy nie będzie pierwszym wyborem przy zakupie nowego auta. Znacznie przychylniejszym okiem patrzymy obecnie na auta hybrydowe.

Ponadto, powstają inicjatywy znoszenia opłat dla elektryków za płatne odcinki A1 i A4. Bądźcie pewni, że takich inicjatyw będzie więcej. Wystarczy przypomnieć, że np. w Warszawie samochody elektryczne nie płacą za parkowanie w płatnych strefach parkowania i mogą jeździć BUS-pasem.

Jednak wszystkie te dopłaty to nic innego jak zachęty naszego państwa do zakupu auta elektrycznego. Czyli tzw. marchewka. A jak jest marchewka, to będzie i kij.

FAZA II: Strefy czystego transportu

Tym kijem mają być m.in. strefy czystego transportu. Obecnie w Polsce nie mówi się o nich zbyt wiele w przestrzeni publicznej. Nawet zapowiadano, że zaczną obowiązywać dopiero w 2030 roku. Zdaje się, że jednak wcześniej to nastąpi. Prawdopodobnie już w 2025 roku, we wszystkich miastach w Polsce liczących ponad 100 tys. mieszkańców będą ustanowione strefy czystego transportu. Rząd raz się z tego wycofuje, innym razem próbuje to przeforsować pod stołem…

Jak wiadomo Kraków zdobył się już wcześniej na organizację takiej strefy, jednak bardzo szybko się z niej wycofał po licznych protestach mieszkańców i dotychczasowych użytkowników. Radykalne rozwiązanie umożliwiające wjazd jedynie dla samochodów elektrycznych okazało się całkowicie niedostosowane do realiów życia.

Dlatego nie spodziewajcie się ustanowienia stref w krakowskim wydaniu. O nie. Tym razem będzie to zrobione o wiele sprytniej. Na początku, aby uniknąć licznych protestów i posądzania o dzielenie społeczeństwa na tych co mają samochody elektryczne i tych co ich nie mają, strefy będą bardzo niewielkie. Gminy ulokują je w miejscach już i tak z ograniczonym ruchem dla aut osobowych. Z czasem będą one obejmowały coraz większy teren miasta – zupełnie jak strefy płatnego parkowania.

To jednak nie wszystko. Na początku do tych stref będą mogły wjeżdżać auta spalinowe – powiedzmy spełniające normę emisji spalin EURO 5 lub EURO 6. Oczywiście za niewielką opłatą wynoszącą max. 2 zł. W kolejnych etapach granica emisji spalin będzie przesuwana, tak, że w końcu za klika lat – pewnie ok. 2031 roku, będą tam mogły wjeżdżać jedynie samochody elektryczne. Nie będziesz go miał – będziesz się musiał zadowolić komunikacją miejską.

FAZA III: Dodatkowe podatki z powodu emisji CO2

Gdy już strefy czystego transportu zaczną obowiązywać, okaże się że jazda autami spalinowymi zostanie obciążona jeszcze dodatkowymi opłatami. Opłaty te będą wliczone w cenę paliwa na stacji benzynowej lub w postaci innej obowiązkowej daniny.  Nazywać się to będzie naprawdę epicko – podatek za nadmierną emisję spalin.

Nie, to nie jest żart, ani żadne bajki. Komisja Europejska już rozważa możliwość wprowadzenia dodatkowego podatku na paliwa i LPG. Zatem pytanie czy do tego dojdzie jest zbędne. Wiadomo, że tak. Pytanie tylko kiedy?

Utrzymanie auta spalinowego zacznie być boleśnie odczuwalne dla przeciętnego kierowcy. Jeżeli uważasz, że teraz płacisz drogo za paliwo, to lepiej już rozglądaj się za elektrykiem.

Nowe podatki za nadmierną emisję spalin staną się poważnym argumentem do wymiany auta na elektryczne. I tak oto samochody elektryczne zaczną być pożądanym towarem również w Polsce.

FAZA IV: Zakaz sprzedaży aut spalinowych

Brzmi niewiarygodnie? Niestety może i tak, ale jest to nieunikniona przyszłość. Już w tym momencie wiemy, iż w 2030 roku w całej Unii Europejskiej zacznie obowiązywać nowa norma emisji spalin pomniejszona o 55% w stosunku do normy obowiązującej obecnie. Oznacza to tylko jedno: zakaz sprzedaży aut spalinowych. Technologicznie jest nie możliwe, aby wyprodukować samochód spalinowy spełniający ww. kryteria.

Jak wiadomo, w 2050 roku UE ma być neutralna klimatycznie. Te 20 lat od 2030 roku ma być okresem przejściowym, w którym również rynek wtórny zostanie wyczyszczony z aut spalinowych.

Na producentów aut nie stosujących się do ograniczeń emisji CO2 zostaną nałożone dotkliwe kary. Zupełnie jak obecnie. Norma emisji CO2 dla całej floty każdego producenta nie może przekroczyć 95 g/km. To dlatego w ofercie nowych aut pojawia się tyle hybryd i elektryków, a auta spalinowe coraz częściej mają silniki trzy cylindrowe. Wszystko po to – aby ograniczać emisje i uniknąć płacenia kar. A trzeba przyznać, iż zmniejszanie emisji CO2 jest to ogromne wyzwanie technologiczne dla producentów. Nawet niektóre nowoczesne auta hybrydowe mają emisję spalin dalej na poziomie 110 g/km…

Pomimo braku jedności w środowisku producentów Komisja Europejska w lipcu br. wydała pakiet “Fit for 55” w którym to forsuje, aby w 2030 roku, dopuszczalna wartość emisji CO2 została zmniejszona o 55%. Zachodzą obawy, że zbyt szybkie przejście na samochody elektryczne spowoduje wzrost cen, likwidację miejsc pracy i da przewagę chińskim rywalom, którzy przodują w technologii produkcji akumulatorów.

A co to oznacza dla przeciętnego kierowcy?

Na pewno zaczną się poszukiwania tanich elektryków – być może właśnie z chińskiego rynku. Obecnie na rynku wtórnym elektryki są drogie w stosunku do aut spalinowych. Poza tym, patrzymy na nie nieufnie z obawy przed kosztami związanymi z wymianą baterii. Natomiast być może chińskie nowe samochody elektryczne będzie już można kupić za ok. 20 tyś. zł, czyli w najpopularniejszym na polskim rynku wtórnym przedziale cen, za które przeciętny Polak kupuje dziś auto. Tylko czy wpasują się one w upodobania Polaków…? Raczej nie…

Na pewno wszystkie te obostrzenia i kary zmobilizują producentów do wytężonej pracy nad rozwojem technologii samochodów elektrycznych i wodorowych. Przykładem może posłużyć Ford, który wszedł w kooperację z SK Innovation w celu rozwijania technologii półprzewodników do systemów bateryjnych. Niestety za to wszystko na końcu zapłacimy my – czyli zwykli kierowcy aut.

Dodatkowe opłaty związane z użytkowaniem aut spalinowych wymiotą z rynku stare auta z tradycyjnym napędem. Pytanie tylko czy stać nas będzie na używanego elektryka, czy przesiądziemy się na komunikację miejską lub rower…? A może okazyjnie korzystać będziemy z car sharingu i innych ofert najmu krótko i długoterminowego…?

 

 

 

 

Ocena naszych czytelników
[Suma: 0 Średnio: 0]

Udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest
Share on linkedin
LinkedIn

Jedna odpowiedź

  1. Na otomoto i olx elektryczne używane są już od 20-25 tys. warto przeglądać też oferty powyżej 30 tysięcy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Administratorem Twoich danych jest AutoISO Sp. z o.o. (ul. Gnieźnieńska 12, Katowice 40-142, Polska, pomoc@autoiso.pl). Przetwarzamy Twoje dane (adres e-mail, imię i nazwisko oraz treść wiadomości) na podstawie naszych prawnie uzasadnionych interesów: w celu komunikacji z Tobą i dla ochrony przed roszczeniami, przez okres do 10 lat od roku, w którym zakończono korespondencję. Współpracujemy z firmami hostingowymi, którym możemy przekazywać te dane (odbiorcy danych). Dane mogą być przekazywane poza UE, jedynie do Państw lub podmiotów zatwierdzonych prawem UE. Masz prawo dostępu do Twoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także ich przeniesienia. Masz prawo skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych w Polsce lub jego odpowiednika w innym państwie UE. Więcej informacji o zasadach przetwarzania przez nas danych znajduje się w Polityka Prywatności i Cookies.

Darmowe sprawdzenie
Historii Pojazdu

Newsletter

Klikając “Zapisz się” zamawiasz newsletter e-mailowy, zawierający także informacje handlowe, w szczególności o usługach i produktach związanych z pojazdami. Zgodę można cofnąć w e-mailu od nas lub informując nas e-mailem. Administrator danych: Autoiso Sp. z o.o. (ul. Gnieźnieńska 12, Katowice 40-142, Polska, pomoc@autoiso.pl). Więcej w Polityce Prywatności.

Zobacz nasz kanał YouTube

Odtwórz wideo

Najnowszy film

Przeczytaj też:

Rząd dofinansuje szybkie stacje ładowania aut elektrycznych

Rząd dofinansuje szybkie stacje ładowania aut elektrycznych

Nie jest tajemnicą, że pomimo stałego rozwoju słaba infrastruktura jest jednym z największych czynników  hamulcowych dla rozwoju elektromobilności w Polsce. Dlatego nie dziwi, że rząd ma w planach najróżniejsze dopłaty do elektryków. Wszystko wskazuje też na to, że rządzący dofinansują stacje ładowania aut elektrycznych. Łącznie na dotacje będzie mogło liczyć nawet 15 tys. szybkich punktów ładowania.

Auta elektryczne w Polsce. Jest ich niespełna 30 000

Auta elektryczne w Polsce. Od miliona dzieli nas przepaść

Po Polsce porusza się coraz więcej samochodów na prąd, ale do miliona zapowiadanego przez premiera Mateusza Morawieckiego droga jeszcze daleka. Obecnie auta elektryczne w Polsce liczone są zaledwie w tysiącach. Dziś mamy ich niespełna 30 tysięcy i jest to wynik łączny dla samochodów elektrycznych i hybryd z wtyczką typu plug-in.