Właściciele diesli pozywają Volkswagena

właściciele diesli pozywają Volkswagena

O aferze związanej z manipulacjami przy wynikach oficjalnych badań głośno jest od 2015 roku, jednak w dalszym ciągu nie wiadomo, jak niemiecki VW chce rozwiązać ten problem. Nic dziwnego, że właściciele diesli pozywają Volkswagena. Łącznie poszkodowanych jest kilkaset tysięcy osób. Na pozew sądowy zdecydowanych jest nawet 400 tys. kierowców.

Celowe działanie Volkswagena?

Przed sądem z Volkswagenem chce walczyć Niemiecka Federacja Organizacji Konsumenckich we współpracy z automobilklubem ADAC. Pozew ma udowodnić, że VW celowo okłamywał swoich klientów. Zresztą chodzi tu nie tylko o markę Volkswagen, ponieważ problem dotyczy też innych aut z silnikami wysokoprężnymi o oznaczeniu EA189. Mowa o Audi, Skodzie czy Seacie.

Właściciele diesli pozywają Volkswagena w naprawdę dużej ilości. Tylko w ciągu trzech miesięcy od momentu złożenia pozwu w Federalnym Urzędzie Sprawiedliwości przez niemiecką Federację Organizacji Konsumenckich (Bundesverband der Verbraucherzentralen), wpisało się do niego przeszło 400 tysięcy osób, a lista nadal jest otwarta.

Będzie wstrzymanie przedawnienia?

Instytucja pozwu zbiorowego w takiej formie powstała w Niemczech w listopadzie ubiegłego roku. Zauważono wówczas, że chodzi o rozliczenie niemieckiego producenta, który jest zamieszany w aferę dotyczącą diesli. Volkswagen ma problem. Tak duże zainteresowanie oznacza, że wstrzymano przedawnienie roszczeń, na co liczył niemiecki producent.

Same przepisy są jednak skonstruowane nieco inaczej niż w wielu innych krajach. W Niemczech sąd musi najpierw orzec, czy koncern jest winny i czy powinien wypłacać odszkodowania. Jeżeli tak, konsumenci będą mieć otwartą drogę do tego, aby wnosić indywidualne pozwy o konkretne kwoty.

Postępowanie prowadzić będzie sąd w Braunschweigu. Co istotne, kierowcy, którzy uważają się za pokrzywdzonych, do pozwu przyłączyć się mogą zupełnie za darmo. Jednak tylko wtedy, kiedy jest to Volkswagen, Audi, Skoda lub Seat, koniecznie z silnikiem Diesla o oznaczeniu EA 189 i pojemności 1.2, 1.6 i 2.0 l, które zostały objęte akcją naprawczą w związku ze stosowaniem przez producenta nielegalnego oprogramowania fałszującego wyniki pomiarów. O tym, że dany egzemplarz został zakwalifikowany do takiej naprawy, informuje Historia Pojazdu w sekcji dotyczącej akcji serwisowych. Jednocześnie do pozwu poza prywatnymi konsumentami dołączać mogą przedsiębiorcy, leasingobiorcy i osoby, które samochód otrzymały w prezencie.

Volkswagen nie zgadza się na razie na żadne roszczenia. Koncern twierdzi, że akcja naprawcza usunęła wady samochodów i mogą one być normalnie eksploatowane. Wielu się z tym nie zgadza, ponieważ nowe oprogramowanie i modyfikacja silników na niewiele się zdało, a nawet zaszkodziło samochodom. Zmiany te miały doprowadzić do tego, że odnotowano większe zużycie paliwa. Poza tym to słabsza dynamika pojazdu i inne awarie, które uniemożliwiają jazdę, o czym więcej pisaliśmy w artykule pt. Czy aktualizacja oprogramowania w samochodach objętych aferą Dieselgate jest szkodliwa?“.

Pozew w Polsce

Niemieccy prawnicy dążą do tego, aby udowodnić winę koncernowi. Chcą wykorzystać materiał, jaki zebrano w USA. Tam Volkswagen uznał swoją winę i zaczął wypłacać odszkodowania nabywcom.

Właściciele diesli pozywają Volkswagena w Niemczech i w USA. Jak jest z tym w Polsce? O zbiorowym pozwie przeciwko Volkswagenowi głośno było, kiedy stworzyło go stowarzyszenie Stop VW. Prawnicy tej organizacji chcieli od niemieckiego producenta odszkodowań w wysokości 15-30 tys. zł. Pierwszy pozew sąd w stolicy jednak odrzucił, co miało miejsce w listopadzie 2018 roku. Wielu prawników przeszło z tym zresztą do porządku dziennego ze względu na to, jak taki pozew został przygotowany.

Ocena naszych czytelników
[Suma: 5 Średnio: 4.2]
Nie daj się oszukać! Sprawdź VIN samochodu, który chcesz kupić!
Sprawdź VIN

Odpowiedz