Reflektory LED w samochodzie – co musisz o nich wiedzieć?

reflektory LED w samochodzie

Nie jest tajemnicą, że obecnie produkowane samochody od tych z lat dziewięćdziesiątych dzieli naprawdę dużo. Dawniej luksusem był pakiet elektryczny, a solidnym zabezpieczeniem poduszka powietrzna. Dziś są one na wyposażeniu każdego pojazdu niezależnie od jego klasy. Wiele zmieniło się też w zakresie technologii. Poza wszelkimi systemami, które mają poprawiać bezpieczeństwo i podnosić komfort jazdy, zupełnie różne jest też oświetlenie. Tu uwagę warto zwrócić na światła LED. Jak wyglądają reflektory LED w samochodzie i co każdy kierowcy powinien o nich wiedzieć?

Historia świateł LED

Wielu może to zaskoczyć, ale pierwsze światła oparte na diodach pojawiły się latach dwudziestych ubiegłego stulecia. Pierwszą diodę w roku 1927 stworzył bowiem Rosjanin Oleg Losev. Komercyjne światła w tej technologii zrobione zostały jednak dopiero w latach sześćdziesiątych. Jeśli chodzi o reflektory LED w samochodzie, to na takie ich zastosowanie poczekać było trzeba kolejnych kilka dekad. Za debiutancki tego typu reflektor odpowiada firma Hella, która pokazała go światu w Barcelonie w roku 2005. Rok później pierwsze światła LED trafiły do seryjnie produkowanych samochodów, a dokładniej Lexusa LS 600h.

Wcześniej, w latach dziewięćdziesiątych trzymano się świateł halogenowych. Przełom pojawił się w roku 1991, kiedy to na rynek trafiły ksenony. Niestety, mimo iż wielu ekspertów przewidywało inaczej, to światło o niebieskawym snopie na lata pozostało na wyposażeniu jedynie modeli premium, na które zwykły Kowalski pozwolić sobie nie mógł. Sytuacja poprawiła się dopiero na początku obecnego wieku, kiedy ksenony trafiły do aut segmentu B czy C. W końcu przestały być synonimem luksusu i zaczęto poszukiwania bardziej innowacyjnych rozwiązań. Tak do samochodów trafiły reflektory LED.

Jak działają reflektory LED w samochodzie?

Zasada działania reflektorów LED początkowo była podobna do ksenonów czy halogenów. Reflektor taki świecił w określonym zakresie, a rzucany przez nie snop zmieniał się w zależności od wyboru odpowiednich świateł — mijania lub drogowych. Tak wąski zakres nie pasował jednak do technologii na miarę XXI wieku. Przełom nastąpił w roku 2012, kiedy stworzono nowe reflektory LED w samochodzie, a dokładniej światła aktywne.

Cechą charakterystyczną tej technologii jest brak stałego snopu światła. Sterowniki reflektorów korzystają tu bowiem z informacji zbieranych z czujników, a w tym z systemu noktowizyjnego czy nawigacyjnego. Na podstawie tych informacji reflektory LED w samochodzie podejmują decyzję o doświetleniu jezdni i jej otoczenia właściwym snopem światła. Dla kierowcy to spora korzyść. Choćby dlatego, że poza terenem zabudowanym samochód może poruszać się cały czas na światłach drogowych. W przypadku pojawienia się pojazdu jadącego z naprzeciwka osłabiony zostaje fragment snopu, który może oślepiać kierowcę.

Na tym zalety reflektorów LED się nie kończą. Ponadto te inteligentne światła drogowe poszukują też pieszych idących niedoświetlonym poboczem. Jeśli system noktowizyjny ich wykryje, układ automatycznie osłabi snop światła, aby ich nie oślepiać, a jednocześnie wyśle sygnał świetlny informujący o tym, że zostali oni dostrzeżeni.

Ponadto dzięki kooperacji z nawigacją satelitarną i znajomości terenu do reflektorów docierają informacje, kiedy na trasie pojawią się zakręty, ronda i inne przeszkody. Jest to o tyle istotne, że wiąże się z koniecznością intensywności snopu światła wysyłanego w konkretnym kierunku bocznym.

Inne zalety świateł LED

Reflektory LED w samochodzie mają też wiele innych zalet. Uwagę zwrócić należy na snop rzucanego przez nie światła, a w zasadzie jego kolor. Wykorzystanie elektroluminescencji sprawiło, że snop generowany przez lampę ma barwę zbliżoną do światła dziennego. Jest to o tyle ważne, że pozwala lepiej odwzorować kształty, co przekłada się na lepszą widoczność kierowcy. Z kolei tylne reflektory LED w samochodzie świecą mocniej i mają mniejsze opóźnienie. Dzięki temu kierowca poruszający się za samochodem z takimi światłami wcześniej dostrzega wykonywane przez ten pojazd manewry.

To wszystko przyczynia się do poprawy bezpieczeństwa. Według firmy Hella szybsze dostrzeżenie manewru wykonywanego przez samochód poprzedzający przy prędkości 100 km/h pozwala zahamować go na dystansie o pięć metrów krótszym.

Ponadto zastosowanie technologii diodowej zmniejsza wielkość lamp, przez co producenci mają znacznie większe pole do popisu w zakresie ich kształtu. Dzięki zwartej budowie i braku luźnych czy kruchych części mechanicznych są one też odporne na uszkodzenia mechaniczne, ale także wilgoć i niską temperaturę. W końcu są również ekologiczne, gdyż nie zawierają rtęci czy innych substancji niebezpiecznych dla środowiska.

Wady reflektorów LED

Światła LED mają mnóstwo zalet. Niemniej jednak nie są też pozbawione wad. Pośród nich wymienia się między innymi ich żywotność. Czas świecenia w zależności od producentów wynosi nie więcej niż 100 tysięcy godzin i wydaje się, że jest to wynik jak najbardziej wystarczający. Dla porównania żarówki halogenowe służą bowiem kierowcom nie dłużej niż przez tysiąc godzin. Według producentów takich reflektorów ich żywotność równa jest więc całemu okresowi eksploatacji samochodu. W związku z tym są one w zasadzie bezobsługowe.

Wśród zalet LED-ów pojawia się informacja, iż są one energooszczędne. To prawda, ale generują na tyle dużą ilość ciepła z tylnej strony lampy, że trzeba je odprowadzić, wykorzystując do tego między innymi wentylatory. Do ich pracy niezbędny jest prąd, a więc bilans energetyczny się wyrównuje.

Nie wolno zapomnieć o ich kosztach. Wprawdzie reflektory LED w samochodzie są trwałe, odporne na uszkodzenia mechaniczne i starczają na długie lata, ale ewentualne wypalenie jednej diody sprawia, że wymienić trzeba całe światło. Jest to niezbędne, ponieważ bez tego samochód nie spełnia warunków technicznych, które dopuszczają auto do ruchu. To z kolei niesie ze sobą wysokie, bo sięgające kilku tysięcy złotych wydatki.

Reflektory LED w samochodzie bez homologacji

Niestety nie można montować lamp diodowych w reflektorach, które nie są homologowane do takiego źródła światła. Podobnie było w przypadku standardowych reflektorów, w których to w miejsce żarówek montowano ksenony. Wówczas po włożeniu lampy wyładowczej do zwykłego reflektora światło zyskiwało inną geometrię i inaczej rozkładało się na drodze niż te emitowane przez zwykłą żarówkę. Światła jest wówczas za dużo i świeci ono też w kierunkach niepożądanych, oślepiając innych uczestników ruchu. W czasie deszczu, mgły czy opadów śniegu poprzez efekt białej ściany oślepiany jest nawet sam kierowca pojazdu w takie światła wyposażonego.

W reflektorach nie można więc montować także lamp diodowych, choć wielu specjalistów od oświetlenia jest za tym, aby zmienić prawo. Wszystko ze względu na tak zwane retrofity LED, a więc kosztujące kilkaset złotych zestawy powalające zastąpić standardowe żarówki diodami. Te stają się coraz popularniejsze i zobaczyć można je w wielu starszych autach. Taka modyfikacja przekłada się na dłuższą żywotność i lepsze doświetlenie drogi. Ponadto światło nie rozkłada się tu, jak przy ksenonach i nie rozchodzi się na wszystkie strony, ale świeci punktowo. Pojawia się jednak kontrowersja na temat ich chłodzenia. LED-y nagrzewają się bowiem do tyłu i strumień powietrza ich nie ochłodzi. Ponadto przy takim montażu ważne jest dobre wyregulowanie reflektorów, o czym wielu kierowców zapomina.

Niestety nadal jest to zmiana niezgodna z prawem. Poruszając się samochodem z niewłaściwymi lampami, kierowca ryzykuje mandatem w wysokości 500 zł, zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego i utratą ochrony ubezpieczeniowej. Zachodzi wówczas też konieczność demontażu LED-ów i przeprowadzenia ponownego przeglądu. Wątpliwe jest również, aby takiej modyfikacji nie zauważył diagnosta na przeglądzie technicznym, który zakończy się wówczas wynikiem negatywnym. Co poza tym może przyczynić się do braku zaliczenia badania? O tym przeczytacie w artykule pt. Najczęstsze przyczyny niezaliczenia badania technicznego“.

Dlatego retrofity LED przeznaczone są do użytku poza drogami publicznymi, na przykład podczas wyścigów na torach czy wypraw, kiedy montuje się je w samochodach terenowych. Możemy je również wykorzystać wewnątrz pojazdów, oświetlając nimi kabinę, podłogę, bagażnik czy wszelkie schowki.

Diody LED jako światła DRL

Istnieje jednak pewna furtka do stosowania diod LED w pełni legalnie. Pomaga w tym regulacja prawna, która od roku 2007 nakazuje jazdę przez cały rok z włączonymi światłami mijania. W warunkach normalnej przejrzystości od świtu do zmierzchu zastąpić można je jednak światłami do jazdy dziennej DRL, z ang. daytime running lights.

Zastosować można tu moduły LED montowane na zewnątrz samochodu, na zderzaku bądź poniżej reflektorów. Lampy emitują wówczas jasne i białe światło, dzięki czemu samochód jest lepiej widoczny dla innych uczestników ruchu drogowego. Takie rozwiązanie cieszy się dużą popularnością również ze względu na oszczędności. Poza tym jazda na światłach dziennych wydłuży żywotność halogenów. O czym wielu nie wie, taka inwestycja przekłada się też na mniejsze zużycie paliwa. W ogólnym rozrachunku zakup takich zewnętrznych modułów kierowcy zwróci się już po roku. Nie sposób pominąć też efektu wizualnego. Auto zyskuje wówczas na designie i efektywności.

Decydując się na taki krok, nie wolno zapomnieć o prawidłowym montażu owych zestawów, co regulują przepisy. Muszą one być umieszczone względem siebie symetrycznie w odległości maksymalnie 40 cm od boku auta i na wysokości od 25 do 150 cm nad gruntem. Odstęp pomiędzy lampami to natomiast minimum 60 cm. Ponadto światła takie muszą załączać się automatycznie po przekręceniu kluczyka i wyłączać po uruchomieniu świateł pozycyjnych bądź mijania. Nie wolno zapomnieć też o homologacji. Oznaczana jest ona znakami: E – świadczącym o dopuszczeniu do użycia w ruchu drogowym oraz RL – oznaczającym typ reflektora. Więcej o światłach DRL pisaliśmy w artykule Pt. „Jak wybrać światła do jazdy dziennej?

Podsumowanie

Widać więc wyraźnie, że kierowcy, którzy nie dysponują samochodami z reflektorami LED z homologacją, nie mają wielkiego pola manewru, a wszystkie modyfikacje będą tu nielegalne i grożą odpowiednimi sankcjami. Jedyną możliwością jest wówczas wykorzystanie właściwych modułów LED jako świateł do jazdy dziennej. Oczywiście większego problemu nie ma z tym, aby diody LED montować wewnątrz pojazdu. Wówczas będzie to dodatek nie tylko praktyczny, ale też znakomity od strony wizualnej.

Reflektory LED w samochodzie spotkać można coraz częściej i słusznie, bo poprawiają one poziom bezpieczeństwa na drodze. Jest to przodująca technologia na rynku motoryzacyjnym w zakresie oświetlenia, a więc warto odnieść się też do najczęściej spotykanych nazw takich świateł. Wygląda to następująco: Adaptive Lights AHS (Lexus), Pure LED (Toyota), Adaptive LED Headlights (BMW), Matrix-Beam LED (Audi), LED Basic/LED Mid/LED Top (Volkswagen), Full LED (Seat i Skoda), IntelliLux LED (Opel), Multibeam LED (Mercedes), Peugeot Full LED Technology (Peugeot), Full LED Pure Vision (Renault), Porsche Dynamic Light System Plus (Porsche), Active High-Beam Control/High-Beam Control (Mazda), Ford Dynamic LED (Ford).

Ocena naszych czytelników
[Suma: 4 Średnio: 3.3]
Darmowe sprawdzenie VIN? Wypróbuj naszą wyszukiwarkę i nie daj się oszukać!
Sprawdzenie VIN

Odpowiedz