Nowe kary za wycięcie filtra DPF

Będą wyższe kary za wycięcie filtra DPF?

Wycięcie filtra DPF może nieść w sobie poważne konsekwencje. Ministerstwo Infrastruktury bierze na cel samochody w złym stanie technicznym, które zatruwają środowisko. Stąd możliwe nowe kary za wycinanie filtrów DPF.

Badanie techniczne w nowej formie

Jest oczywiste, że wycięcie filtra DPF nie służy środowisku. Mimo to wielu kierowców decyduje się na taki krok, nie bacząc na związane z tym konsekwencje. Ministerstwo Infrastruktury przygotowuje więc projekt, który ma ograniczyć takie praktyki.

Przypomnijmy, że filtr cząstek stałych DPF lub FAP ma zmniejszać emisję szkodliwych substancji, które są zawarte w spalinach samochodowych, zwłaszcza rakotwórczych cząsteczek sadzy. Jako że filtr się zapycha, trzeba go regenerować lub nawet wymienić na nowy, niekiedy już po niespełna 100 tys. km, a nawet 30 tys. km, innym razem przy dwukrotnie wyższym przebiegu. Taka operacja kosztuje od ok. 2 tys. zł nawet do przeszło 15 tys. zł. Właśnie głównie z tych powodów kierowcy decydują się na wycięcie filtra DPF. Wszystko wskazuje na to, że za chwilę takie praktyki będą wyjątkiem.

Obecnie podczas badania technicznego samochód wyposażony w silnik wysokoprężny sprawdza się na zawartość sadzy w spalinach. Wygląda na to, że dojdzie do zaostrzenia aktualnej, dopuszczalnej wartości. Ma to pozwolić wykrywać pojazdy, które mają usunięty filtr cząstek stałych. Dotyczyć ma to pojazdów spełniających normy Euro 5 i Euro 6.

Co więcej, podczas przeglądu diagnosta miałby wpinać się w system diagnostyki pokładowej pojazdu (EOBD), co miałoby potwierdzić wycięcie filtra DPF. Dodatkowo wyniki badań emisji zanieczyszczeń podczas okresowych badań technicznych mają być archiwizowane.

Efekt będzie taki, że samochód z wyciętym filtrem DPF nie zakończy badania technicznego z wynikiem pozytywnym. Jego właściciel będzie więc musiał doposażyć go w brakujący filtr cząstek stałych.

Wycięcie filtra DPF a kontrola drogowa

Warto mieć na uwadze, że wycięcie filtra DPF w zasadzie nie ma konsekwencji podczas kontroli drogowej. Policja jest bezradna, ponieważ nie ma urządzeń, które ujawniają ingerencję w układ wydechowy i brak filtra DPF. Zresztą również najwyższy mandat z tego tytułu wynosi 500 zł.

Uszczelniony system badań technicznych

Warto przy okazji przypomnieć, że jedną z nowości, które mają uszczelnić system, jest pomysł fotografowania każdego pojazdu. W ten sposób rządzący chcą wykluczyć proceder podbijania dowodów rejestracyjnych dla aut, które nawet nie pojawiają się na badaniu u diagnosty. Tymczasem zdjęcie ma być dowodem, który umożliwi identyfikację samochodu, a także zweryfikować, czy pojazd był poddany kontroli.

Wygląda więc na to, że nowe przepisy mocno ograniczą możliwość wycinania filtrów DPF. Jeżeli nawet kary z tego tytułu, o których pisaliśmy w artykule pt. Będzie zaostrzenie kar za usuwanie filtra DPF?, nie będą wysokie, choć mogą sięgnąć nawet 5000 zł, pojazd bez DPF nie zostanie dopuszczony do ruchu.

Uważać więc powinni również wszyscy ci, którzy szukają sobie na rynku wtórnym aut z silnikiem wysokoprężnym z rocznika 2006 lub młodszego, od kiedy filtr DPF jest obowiązkowy. Poza kontrolą u mechanika czy raportem VIN warto podczas oględzin włożyć palec w końcówkę układu wydechowego. Jeżeli znajduje się w nim gruba warstwa sadzy, może to sugerować uszkodzenie lub wycięcie filtra DPF.

Ocena naszych czytelników
[Suma: 1 Średnio: 5]
Interesuje Cię historia pojazdu, który masz zamiar kupić? Z nami to możliwe!
Historia pojazdu

Odpowiedz