Czy warto kupować diesle o złej sławie i z dużym przebiegiem?

diesle o złej sławie i z dużym przebiegiem

Wydawać by się mogło, że nikt o zdrowych zmysłach nie kupi słabego diesla, który dodatkowo ma na liczniku 300 tysięcy kilometrów lub więcej. Jak się okazuje, są od tego odstępstwa. Takie pojazdy, głównie ze względu na niską cenę, chwalą sobie handlarze. Faktycznie, być może lepszy jest zakup zasłużonego auta, które przejechało wiele tysięcy kilometrów, aniżeli kilkunastoletniego samochodu o zaskakująco małym przebiegu. Sprawdźmy, czy warto kupować diesle o złej sławie i z dużym przebiegiem.

Audi A6

Jednym z takich pojazdów jest Audi A6 z sinikiem 2.5 TDI V6. Motor ten ma złą opinię. Głównie ze względu na nieudany wariant z początku produkcji o mocy 150 KM. Późniejsze, generujące moc 163 i 179 KM były już znacznie lepsze, choć wiedza na temat ewolucji tej jednostki wysokoprężnej jest skomplikowana. Spekuluje się, że były nawet cztery jej generacje, różne pod wieloma szczegółami konstrukcyjnymi. Przy wyborze auta z tym silnikiem, skupić się trzeba na modelach po liftingu. Łatwo je poznać po naklejkach umieszczanych pod wykładziną bagażnika. Najlepiej wypadają te z oznaczeniami silników BAU i BCZ.

Ford Mondeo

Kolejnym problematycznym autem jest Ford Mondeo mk 3 z silnikiem 2.0 TDCi o mocy 130 KM. Czy te diesle o złej sławie i z dużym przebiegiem warte są zachodu? Zacząć należy od tego, że jego negatywna ocena wynikała z awaryjności pompy wysokiego ciśnienia paliwa. Obluzowany wirnik w tym elemencie ścinał bieżnię, a powstające przy tym opiłki zalepiały wtryskiwacze. Usterka była dosyć poważna i trudna do naprawy, gdyż czynność ta wymagała czyszczenia z opiłków układu paliwowego.

Kierowcy, którzy nabywają ten pojazd, po jego dokładnej weryfikacji przez raport VIN czy przegląd techniczny, podczas eksploatacji raz na jakiś czas muszą sprawdzić, czy w paliwie nie pojawiły się opiłki.

Opel Insignia

Problemy Opla Insignii z silnikiem 2.0 CDTI sprowadzają się do awaryjnej uszczelki pompy oleju. W modelu tym wykonana była ona ze słabej jakości materiału, przez co pompa nie wytwarzała dostatecznie dużego ciśnienia. Wprawdzie, tyczy się to również innych aut z tym silnikiem produkcji Fiat-GM, ale to te diesle o złej sławie i z dużym przebiegiem w ogłoszeniach pojawiają się najczęściej.

Faktem jest, że poza modelami o dużych przebiegach niekiedy silniki te rozsypują się już po przejechaniu nawet nieco przeszło 100 tys. kilometrów. Z pewnością jest coś na rzeczy i przy zakupie auta z takim motorem należy zachować ostrożność.

Renault Clio II

Silnik 1.5 dCi, w który wyposażony był m.in. Renault Clio II, nierozłącznie wiąże się z problemem obróconej panewki korbowodowej. To z kolei oznacza całkowite zniszczenie silnika. O tych awariach głośno było zwłaszcza 5-7 lat temu. Obecnie sytuacja uległa zmianie i ta jednostka została znacząco poprawiona. W przypadku starszych odmian istnieje jednak ryzyko, że nagle panewka korbowodowa się obróci.

Kupując te diesle o złej sławie i z dużym przebiegiem, bo trafiają się oferty aut, które mają na liczniku po 300 tys. km i więcej, dużą wagę przyłożyć trzeba do wymiany oleju. Mimo iż producent zaleca wykonanie tej czynności co 30 tys. km, o wiele rozsądniej robić jest znacznie częstsze interwały i olej wymieniać co 10 tys. km.

Renault Espace

Pośród diesli o złej reputacji, a niejednokrotnie sprzedawanych z dużym przebiegiem, znaleźć można też model Renault Espace. Mowa o francuzie z silnikiem 2.2 dCi, który podobnie jak 1.9 dCi, cierpi na niedostateczne ciśnienie smarowania. Jako że cylindry nie smarują się równomiernie, któryś z nich w końcu się zaciera.

Tak przynajmniej twierdzą eksperci. Widząc jednak ogłoszenia o sprzedaży Renault Espace z tym silnikiem, które mają po 300 tys. przejechanych kilometrów, można mieć co do tego wątpliwości. Mimo wszystko, przy zakupie Espace z tym motorem należy uważać.

Toyota Avensis

Kolejnym takim modelem jest Toyota Avensis z silnikiem 2.2 D-CAT z serii AD. Na rynku zadebiutowały one w roku 2004. Problemy polegały na znikaniu płynu chłodzącego. Po demontażu głowicy, zauważalne były pęknięcia wokół tulei cylindrów. Co istotne, usterka tych silników produkowanych w Polsce jest nienaprawialna, choć Japończycy wiele jednostek wymieniali nawet po gwarancji.

W dalszym ciągu w ogłoszeniach spotkać można te diesle o złej sławie i z dużym przebiegiem sięgającym nawet 330 tys. km. Wprawdzie właściciele takich egzemplarzy często zauważają, że wymienili w nim już sporo rzeczy, które trapią wiekowego diesla o takim nalocie, to nie wspominają o wadzie bloku. Wydaje się, że gdyby w nim ona występowała, pewnie już by się ujawniła.

Volkswagen Passat

Zestawienie zamyka Volkswagen Passat B6 z silnikiem 2.0 TDI. Przez wielu mechaników diesel ten uznawany jest za mocno awaryjny. To właśnie w tej serii miały skumulować się usterki jednostki wysokoprężnej, o których pisaliśmy w artykule pt. Najczęstsze usterki Diesla“. W tym przypadku problemem miała być pękająca głowica cylindrów czy wytarty zabierak pompy oleju.

Pomimo tego, na rynku znaleźć można modele z przeszło 300 tys. km na liczniku. Warto jednak dobrze przyjrzeć się ogłoszeniom. Dla ostrożności lepiej postawić na samochody, które zostały poddane akcjom serwisowym producenta. Wówczas w cenie kilkunastu tysięcy znaleźć można stosunkowo atrakcyjnego Passata B-6 z silnikiem po wymianie głowicy i w ciekawej konfiguracji.

Czy należy bać się dużego przebiegu?

Wszystkie powyższe modele przynajmniej po części pokazują, że diesle o złej sławie i z dużym przebiegiem nie muszą być zakupem całkowicie nietrafionym. Widać wyraźnie, że na rynku wtórnym znaleźć można mnóstwo aut, które pomimo wielu przejechanych kilometrów i negatywnej opinii, radzą sobie zaskakująco dobrze. Z kolei duże wskazania drogomierza są tu kwestią sporną. Oczywiście, taki przebieg może być przyczyną pewnych problemów. Przy powyższych modelach jest jednak atutem. Ukazuje bowiem, że nawet w modelach wyposażonych w silniki uznawane za awaryjne, pokonać można 300 tys. km i więcej. Przykładem dobrych samochodów używanych o dużym przebiegu wielokrotnie są auta poleasingowe, o których pisaliśmy w artykule pt. “Czy warto kupować samochody poleasingowe?“.

Inną kwestią jest przyjrzenie się takim modelom od strony technicznej, w czym pomoże przegląd w niezależnym warsztacie i jazda próbna. Wcześniej zbadania wymaga Historia Pojazdu. Szczególną uwagę zwrócić należy na akcje serwisowe, które mogą ukazywać wymianę przez producenta awaryjnych elementów w okresie gwarancyjnym.

Zresztą korzystając z raportu, kierowca ma też wgląd do wielu innych kluczowych informacji. Sprawdzi dane techniczne, zweryfikuje fabryczne wyposażenie i przekona się co do wypadkowej przeszłości auta. Jako że dodatkowo sprawdzenie VIN daje wgląd w bazy kradzieżowe, minimalizuje on ryzyko zakupu auta pochodzącego z kradzieży. Jest to więc spora korzyść dla kupującego. Raz pomaga w negocjacji ceny, innym z kolei przestrzega przed zakupem pojazdu od sprzedawcy, który ma wiele do ukrycia.

Ocena naszych czytelników
[Suma: 11 Średnio: 3.3]
Interesuje Cię historia pojazdu, który masz zamiar kupić? Z nami to możliwe!
Historia pojazdu

Odpowiedz