Bez kar za wycinanie filtra cząstek stałych

wycinanie filtra cząstek stałych

Walka ze smogiem w Polsce trwa w najlepsze. Wiele dostaje się samochodom, choć to nie one są głównym winowajcą zanieczyszczenia środowiska. Czy w końcu zrozumieli to również rządzący? Nie jest wykluczone, bo projekt sejmowy o karach za wycinanie filtra cząstek stałych trafił do kosza. Inna sprawa to już fakt, że takie nielegalne praktyki będą mogły się szerzyć.

Pakiet trzech projektów

W zeszły czwartek dyskutowano nad pakietem trzech projektów, które dotyczyły polskich zmotoryzowanych. Pierwszy odnosił się do wprowadzenia kar za korektę wskazań licznika. Drugi, nadzoru nad diagnostami i wyższej ceny badań technicznych dla spóźnialskich. Najbardziej kontrowersyjny był projekt zmian w Kodeksie Wykroczeń i Prawie o ruchu drogowym. Dotyczył on ewentualnych kar dla właścicieli czy prowadzących pojazdy, które nie spełniają norm ochrony środowiska. Między innymi 5 tys. zł miała obowiązywać kara za wycięcie filtra cząstek stałych czy zaślepienie zaworu EGR, o czym pisaliśmy w artykule pt. Kara 5 tys. zł za zaślepienie zaworu recyrkulacji spalin EGR?“.

Odrzucenie projektu

Wielu spodziewało się, że projekt taki zostanie przyjęty. Zwłaszcza że wiele mówi się dziś o smogu. Okazało się, że posłowie rządzącej partii postanowili projekt odrzucić. W imieniu Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość wniosek o odwołanie wniósł poseł Waldemar Buda. Za jego odrzuceniem głosowali wszyscy posłowie PiS-u będący na sali, a więc 219 osób. Przeciwko odrzuceniu było 123 posłów z PO, 21 z Nowoczesnej i 15 z PSL-UED. Wydaje się, że odrzucono go tylko dlatego, że został on złożony przez Nowoczesną. Nie będzie więc kar za wycinanie filtra cząstek stałych.

Prace nad dwoma pozostałymi projektami toczą się zgodnie z planem. Skierowano je do Komisji Infrastruktury, która ma zasięgnąć opinii Komisji Nadzwyczajnej. Jest wielce prawdopodobne, że zaczną obowiązywać na przełomie pierwszego i drugiego kwartału przyszłego roku.

Badanie jakości spalin na badaniu technicznym

Poseł Bura argumentował, że policjanci nie mają odpowiedniego sprzętu i trudno będzie wyposażyć funkcjonariuszy w takie urządzenia, co oznaczałoby ogromne koszty. Poza tym sugerował on, aby takie badania wykonywać podczas corocznego i obowiązkowego przeglądu. Sęk w tym, że na mocy Rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 18 lipca 2008 roku, od dekady jest to element takiego badania.

Inną kwestią jest już to, że na ogół takie badanie to fikcja. Przy silnikach Diesla stacje diagnostyczne nie mogą zweryfikować to, czy pojazd spełnia deklarowaną normę emisji spalin. Do pomiaru spalin używa się bowiem dymomierzy. Jednak normy zadymienia bez trudu spełni nawet stary i zasłużony diesel, o ile ma on sprawny układ wtryskowy.

Pomiar zadymienia polega bowiem na kilkukrotnym rozkręceniu silnika do maksymalnych obrotów i przytrzymaniu pedału gazu przez co najmniej 1,5 sekundy. Jak się okazuje, nie jest to takie proste. Wiele aut ma fabryczne blokady, które nie pozwalają na osiągnięcie maksymalnych obrotów na tzw. luzie.

W przypadku starych diesli jest to możliwe, ale procedura ta jest pomijana przez diagnostów. Nie robią tego bezcelowo, ponieważ może się to skończyć uszkodzeniem jednostki napędowej. Wówczas mogłyby one zostać obarczone kosztem wymiany czy naprawy silnika, a więc zwyczajnie wolą nie ryzykować.

Wydaje się więc, że na razie za wycinanie filtra cząstek stałych nie będzie żadnych sankcji. W związku z tym właściciele pojazdów, w których je usunięto i zakłady wykonujące takie zabiegi, mogą spać spokojnie.

Ocena naszych czytelników
[Suma: 7 Średnio: 3.7]
Darmowe sprawdzenie VIN? Wypróbuj naszą wyszukiwarkę i nie daj się oszukać!
Sprawdzenie VIN

Odpowiedz