Akcja naprawcza Volkswagena szkodzi samochodom?

akcja naprawcza Volkswagena

Od pewnego czasu w wielu krajach trwa akcja naprawcza Volkswagena, która dotyczy milionów aut tego koncernu. W samochodach VW zmienia się oprogramowanie. Jak się okazuje, wielu kierowców po wprowadzeniu zmian nie jest zadowolonych z tego, jak funkcjonują ich maszyny.

Fałszywe odczyty emisji spalin

Przypomnijmy, że cała akcja naprawcza Volkswagena związana jest ze zbyt wysoką emisją szkodliwych dla środowiska spalin. Pojazdy koncernu VW były tak skonfigurowane, że ich sterowniki wykrywały fakt poddawania takim badaniom. Wówczas przełączały się w tzw. tryb ekologiczny i emitowały mniej spalin. Z rzeczywistą emisją występującą podczas jazdy nie miało to jednak nic wspólnego. Tym bardziej że normy są dziś coraz bardziej rygorystyczne, o czym więcej pisaliśmy w artykule pt. Jakie są dopuszczalne emisje spalin w samochodach?“. Chcąc uniknąć wysokich kar, zdecydowano się na modyfikację układu dolotowego oraz zmiany w oprogramowaniu. Producent zapewniał, że po jego aktualizacji pojazd będzie osiągał takie sam osiągi. Nie miało mieć to również wpływu na większe spalanie. Czy aby na pewno aktualizacja ta nie niesie w sobie żadnych przykrych konsekwencji?

Jakie problemy generuje akcja naprawcza Volkswagena?

Okazuje się, że wielu kierowców nie jest zadowolonych z tego, jak funkcjonują ich samochody po wprowadzeniu takich zmian. Narzekają oni między innymi na wyraźny wzrost spalania. Poza tym słyszy się głosy o gorszej kulturze pracy czy awarii zaworu cyrkulacji spalin, a nawet szybszym zapychaniu się filtra DPF.

Sam koncern komentuje, że zapychanie się filtra cząstek stałych czy awarie zaworów recyrkulacji spalin to odosobnione przypadki i nie mają nic wspólnego z aktualizacją. Wielce prawdopodobne jest jednak, że przyczynia się do tego właśnie akcja naprawcza Volkswagena. Jej celem jest przecież ograniczenie emisji tlenków azotu, do czego niezbędne jest bardziej intensywne działanie zaworu EGR w celu obniżenia temperatury w komorach spalania. Co więcej, diesle mają to do siebie, że sadzy osadzającej się na filtrze cząstek stałych przybywa wtedy, kiedy zmniejsza się objętość tlenków azotu w spalinach. O tym, że akcja naprawcza Volkswagena niesie w sobie skutki uboczne świadczyć może również zeszłoroczna decyzja bawarskiej policji, która postanowiła wstrzymać się z aktualizacją oprogramowania w kilkuset swoich radiowozach.

Cofnięcie dopuszczenia do ruchu dla spóźnialskich

Wprawdzie w Polsce cała akcja naprawcza Volkswagena przebiega dość spokojnie, to w Niemczech jest zdecydowanie inaczej. Problem uważa się tam za na tyle poważny, że przewidziano nawet konkretne terminy aktualizacji oprogramowania. Jeśli w tym czasie właściciel go nie zaktualizuje otrzymać może decyzję o cofnięciu dopuszczenia do ruchu. W poprzednim roku trafiły one do pierwszych spóźnialskich właścicieli, którzy przez półtora roku zaniedbali aktualizację. Co więcej, niektórzy otrzymali nie tylko decyzję zakazującą włączanie się do ruchu, ale przywitali funkcjonariuszy, którzy mieli zatrzymać dokumenty takich aut i usunąć znaki legalizacyjne z ich tablic rejestracyjnych. Warto więc dopilnować tego terminu. Oczywiście konieczność poddania się aktualizacji sprawdzić można też osobiście, a pomóc w tym może numer VIN pojazdu.

Podsumowanie

Akcja naprawcza Volkswagena niesie więc z sobą mnóstwo wątpliwości. Wielu kierowców widzi wyraźnie, że po aktualizacji oprogramowania ich samochód nie spisuje się tak, jak miało to miejsce przed wizytą w ASO. Większej alternatywy zwykli kierowcy jednak nie mają, a ich samochody prędzej czy później dopadnie nowe oprogramowanie. Oczywiście to tylko jedna z akcji serwisowych, które mają miejsce na początku roku. O innych wspominamy w artykule pt. Tysiące samochodów trafi do Autoryzowanych Stacji Obsługi“.

Ocena naszych czytelników
[Suma: 1 Średnio: 5]
Interesuje Cię historia pojazdu, który masz zamiar kupić? Z nami to możliwe!
Historia pojazdu

Odpowiedz